Strona główna Odchudzanie Jak schudnąć po świętach, czyli o naprawianiu skutków corocznych przyjemności

Jak schudnąć po świętach, czyli o naprawianiu skutków corocznych przyjemności

by Karolina
3 komentarze

Jak schudnąć po świętach? Oto pytanie, które często sobie zadajemy, kiedy już mija czas świątecznych rozrywek. Kwestia jest o tyle istotna, że w naszej tradycji święta to przede wszystkim czas rodzinnego biesiadowania, a niekiedy nawet, trzeba przyznać, obżarstwa. Mnóstwo przygotowanych smakołyków, wielogodzinne przesiadywanie przy stole i nakłanianie do jedzenia przez nasze mamy i babcie, stanowczo nie sprzyjają zachowaniu umiaru. Co zrobić, aby po kilku dniach odpuszczania sobie nie przytyć trwale o parę kilogramów?

Czy w święta rzeczywiście przybieramy na wadze?

Zagadnienie wydaje się szczególnie istotne dla osób będących na diecie lub po prostu pilnujących wagi. Jak pogodzić obfitość ulubionych potraw z koniecznością liczenia kalorii? Odmówić udziału w rodzinnym spotkaniu, ostentacyjnie nic nie jeść, czy może odpuścić sobie licząc na skuteczność restrykcyjnej diety poświątecznej? Otóż trzeba podkreślić, że 2 czy 3 dni ucztowania raczej nie zaszkodzą naszej sylwetce, chociaż mogą spowodować nieznaczny przyrost wagi.

Rzecz w tym, że wiele osób pobłaża sobie całkowicie i na czas dłuższy niż same święta, w przypadku Bożego Narodzenia aż do Nowego Roku. Jeśli zaś pofolgujemy sobie przez 2 tygodnie, wtedy rzeczywiście możemy się spodziewać nawet dodatkowych kilku kilogramów.

Przede wszystkim trzeba wyznaczyć sobie realistyczny cel, mianowicie ponieważ w święta raczej nie schudniemy, przyjmijmy, że postaramy się nie utyć. Istota rzeczy nie polega na tym, żeby odmówić zjedzenia paru pierogów lub kawałka piernika, tylko na zdroworozsądkowym sposobie świętowania, a konkretnie zwiększonej aktywności fizycznej oraz rezygnacji z tych potraw, które mamy na co dzień.

Po co nam wtedy ziemniaki, pieczywo, kotlety schabowe czy lody, zjedzmy tylko to, co należy do świątecznego rytuału. I przede wszystkim nie wydłużajmy świątecznych dni!

Jak nie przytyć w święta? Podstawowe zasady

słoik z orzechami owinięty miarką krawiecką

Nadzór nad menu

Najlepiej byłoby oczywiście móc samemu kontrolować to, co znajdzie się na stole. Nawet jednak będąc w gościnie, można postarać się o to, aby w menu znalazło się parę potraw fit. Trzeba zaofiarować swoją pomoc i przygotować coś lżejszego. Mogą to być dania pieczone bez tłuszczu, na przykład pieczona ryba po grecku czy ciasto light.

Warto też postarać się, aby na stole znalazło się jak najwięcej warzyw, zwłaszcza surowych. Możemy dla przykładu zaserwować na półmiskach pokrojone ogórki, rzodkiewkę, paprykę, sałatę, a do nich podać dipy na bazie jogurtu naturalnego. Nie trzeba jednak na siłę karmić biesiadników potrawami fit, jeśli nie są do tego przyzwyczajeni, my natomiast możemy potraktować je jako dania główne, a świąteczne typowe smakołyki jako dodatek.

Rezygnujemy z konsumowania kupnych słodyczy, zawierają one bowiem mnóstwo niezdrowych i tuczących składników. Darujmy sobie ziemniaki, biały chleb czy inne tego typu dodatki, ryba albo mięso i surówka zupełnie wystarczą. Jeśli sięgamy po alkohol, to zdecydowanie lepsze będzie wino lub piwo niż wysokoprocentowe napoje.

Nie siadamy do stołu na głodniaka

To często popełniany błąd – głodzimy się całą Wigilię, żeby potem wieczorem jeść bez opamiętania. Dzień wigilijny powinien wyglądać jak każdy inny, jeśli chodzi o menu, może co najwyżej zamiast obiadu spożywamy lekką przekąskę, natomiast śniadanie jest absolutnie obowiązkowe. Na pół godziny przed kolacją warto zjeść jabłko lub marchewkę, co spowoduje, że nie zasiądziemy do stołu z wilczym apetytem.

Sposób jedzenia

Absolutnie nie musimy próbować każdej potrawy, jedzmy tylko te, które najbardziej lubimy i w żadnym wypadku nie wpychajmy jedzenia na siłę. Na talerz nakładamy małe porcje, nie sugerując się potencjalnym wyobrażeniem, że na pewno zjemy więcej, wręcz przeciwnie, po posiłku powinno pozostać wrażenie lekkiego niedosytu, które zresztą szybko mija.

Wybierajmy potrawy najmniej tłuste i kaloryczne i chociaż nie jest to łatwe, nauczmy się grzecznie, ale stanowczo odmawiać. Jemy powoli, dokładnie gryząc każdy kęs, w ten sposób skonsumujemy mniej, a do mózgu szybciej dotrze sygnał sytości.

Nie zapominamy oczywiście o piciu wody, ewentualnie popijamy ziołową lub gorzką zielona herbatą czy nawet domowym kompotem z suszu, pod warunkiem, że nie jest zbyt słodki. Darujmy sobie natomiast wszelkie napoje gazowane ze względu na bardzo wysoką zawartość cukru.

Zwiększamy aktywność fizyczną

Nawet siedząc przy stole można spalać kalorie. Trzeba tylko więcej rozmawiać niż jeść, a jeszcze lepiej dużo się śmiać, co poza spalaniem kalorii znakomicie ćwiczy mięśnie brzucha, nie wspominając już o pozytywnym wpływie na naszą psyche.

Starajmy się jak najczęściej wstawać od stołu, pomagając w podawaniu potraw czy sprzątaniu po posiłku. I wreszcie, zamiast siedzieć przed telewizorem, wybierzmy się na godzinny spacer po kolacji, a w pozostałe dni zafundujmy sobie zwiększony wysiłek fizyczny.

Jeżeli już się stało… Czyli, jak schudnąć po świętach?

rozwałkowane ciasto, mąka, jajka, akcesoria kuchenne

Jeśli mimo wszystko za bardzo sobie pofolgowaliśmy, ratunkiem w przypadku przejedzenia jest mięta lub napar z siemienia lnianego. Wspierają one pracę jelit i proces trawienia, pomagają pozbyć się wzdęć i bólu brzucha.

Gorzej, gdy przedłużyliśmy sobie święta o kolejne dni i faktycznie skutki ucztowania dostrzegamy na wadze. Jak szybko schudnąć po świętach? Będzie to, niestety, wymagało sporych poświęceń. Istnieje kilka szybkich kuracji umożliwiających pozbycie się w ciągu kilku dni 3 do 5 kilogramów. Ich podstawą jest spożywanie dużej ilości płynów i małych regularnych posiłków o znacznie obniżonej kaloryczności oraz codziennej porcji ruchu.

  • Dzień powinno się zacząć od świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy bądź grejpfruta. Nie tylko pomoże on w lepszej przemianie materii, ale też doda sił i energii. Następnie zjadamy lekkie śniadanie, na które składa się na przykład filiżanka kawy z mlekiem lub gorzkiej herbaty, dwie grzanki z pełnoziarnistego chleba z odrobiną miodu, odtłuszczony jogurt bez cukru.
  • Na obiad jemy zupę, do wyboru: jarzynowa ze świeżym koperkiem z dodatkiem fileta z łososia i makaronem ryżowym, chudy rosół z piersi kurczaka z dużą ilością jarzyn, lanymi kluseczkami z samego jajka (bez mąki), zupa krem z warzyw z natką pietruszki i uprażonymi pestkami dyni, zupa z soczewicy z grzanką.
  • Na podwieczorek wystarczy jabłko surowe lub pieczone i odtłuszczony jogurt, a na kolację surowe warzywa, czy to w postaci pokrojonych marchewek, pomidorów, papryki, ogórków, bądź surówka warzywna. Ważne jest, aby posiłki nie przekraczały określonego przez nas progu kaloryczności, a jednocześnie były na tyle zbilansowane, aby dostarczać organizmowi potrzebnych składników odżywczych – wapnia, białka, błonnika, węglowodanów, witamin.

Szybka dieta odchudzająca wymaga przyjmowania dużej ilości płynów, ale w żadnym razie nie sięgamy po jakiekolwiek gotowe napoje, nawet te light. Ograniczamy się do wody mineralnej niegazowanej lub lekko gazowanej, herbaty, najlepiej zielonej, naparów ziołowych.

Przeczytaj także recenzję pogromcy nadwagi w formie witalnego zielonego napoju: Matcha Slim

A może trochę wolniej, ale z bardziej trwałymi efektami?

kobieta krojąca warzywa

Są naturalnie jeszcze bardziej restrykcyjne kuracje, wszelkiego rodzaju monodiety, oparte na spożywaniu jednego typu pokarmu, dieta norweska czy dieta kopenhaska, bardzo niskokaloryczna, zakładająca bowiem nieprzekraczanie w ciągu dnia 1000 kcal. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że wszystkie tego rodzaju diety nie są obojętne dla zdrowia, ponadto bardzo często powodują efekt jojo po ich zakończeniu.

Nawet jeśli po okresie świątecznym przybyło nam parę kilogramów, zamiast katować się dietami, które mogą zaszkodzić zdrowiu i pomogą tylko na krótką metę, lepiej zmienić na stałe nawyki żywieniowe i styl życia. Kluczem jest oczywiści obniżenie kaloryczności jadłospisu, ale niekoniecznie aż tak drastycznie, jak w przypadku wymienionych diet. Sprawdźmy, ile w naszym przypadku (wiek, płeć, rodzaj pracy, poziom aktywności), potrzebuje nasz organizm i starajmy się owej granicy nie przekraczać, ewentualnie trochę ją obniżyć.

Reguły systematycznego chudnięcia są jasne: mniejsze i częstsze posiłki, powolne jedzenie, duże ilości płynów, rezygnacja z fast foodów, unikanie tłustych i smażonych potraw oraz białego pieczywa czy makaronów. Na to miejsce dużo warzyw, kiszonki i owoce. No i codzienna, systematyczna aktywność fizyczna. Nie musi to być morderczy trening na siłowni, wystarczy szybki spacer, aerobik, pływanie, gimnastyka, jazda na rowerze.

Co jeść, aby szybko schudnąć?

Niezależnie od tego, czy chcemy schudnąć szybko, czy w dłuższym okresie i trwale, podstawą żywienia powinny być warzywa, co jest zresztą zgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia i opracowaną przez nią najnowszą piramidą żywieniową.

  • Warzywa i owoce powinny stanowić połowę każdego posiłku. Szczególnie warzywa są niskokaloryczne, zawierają mnóstwo witamin i minerałów oraz błonnik, który usprawnia trawienie i co ważne, zapewnia uczucie sytości. Ponadto, ze względu na obfitość antyoksydantów, warzywa mają właściwości antyrakowe. Jeśli chodzi o owoce, lepiej ograniczać spożycie tych z dużą zawartością cukru.
  • Rezygnujemy całkowicie z białego pieczywa, w to miejsce wprowadzamy pełnoziarniste produkty zbożowe, takie jak: chleb razowy, chleb graham, chleb owsiany, chleb lniany, pumpernikiel, chleb witalny, chleb z ziarnami (np. Schulstad Fitness Style), chleb orkiszowy, a także grube kasze, pełnoziarniste makarony, brązowy ryż.
  • Niezbędnym elementem diety są przetwory mleczne, sięgajmy jednak po te z obniżoną zawartością tłuszczu, ale nie jogurty smakowe. Jeżeli musimy spożywać białko, niech to będą ryby, jajka, chude mięso albo rośliny strączkowe. Stosujmy zioła i przyprawy, ponieważ mają one nie tylko walory smakowe, ale także usprawniają proces przemiany materii.

Ogromne znaczenie w procesie odchudzania ma odpowiednie nawadnianie organizmu. Pamiętajmy, że woda przyspiesza metabolizm, oczyszcza organizm i generalnie sprzyja utracie wagi.

Absolutnie niezbędna jest oczywiście aktywność fizyczna, która powinna stać się stałym elementem naszego życia. Trzeba jednak wybrać taki rodzaj ruchu, który najbardziej nam odpowiada. Nie zmuszajmy się na przykład do biegania czy ćwiczeń na siłowni, jeśli tego nie lubimy. Rodzaj ćwiczeń powinien nam sprawiać przyjemność, wtedy zyskamy podwójną korzyść, a i efekty będą z pewnością lepsze.

Sprawdź Ranking Tabletek Na Odchudzanie i poznaj najlepsze na rynku preparaty, które pomogą Ci szybko powrócić do szczupłej sylwetki!

szczupła kobieta ćwicząca z hulahop

Źródła:

Czytaj więcej

3 komentarze

MirandaRev 17 listopada 2020 - 13:48

Zawsze przybywa mi 2-3 kilo w okresie świątecznym, a potem za nic w świecie nie mogę się ich pozbyć. Święta to jedna wielka pułapka dla naszych figur, bez dwóch zdań. W tym roku zamierzam jednak po raz pierwszy podejść do świąt zupełnie inaczej. Nie wybieram się do nikogo, co ułatwi sprawę, bo nie będę narażona na pokusę popróbowania tych wszystkich świątecznych rarytasów, hehe 😀 A jeśli chodzi o moje własne menu, to planuję zrobić totalnie dietetyczne święta. Mam już wstępnie kilka pewniaków: zupa grzybowa fit – na warzywach i suszonych grzybach, bez żadnych dodatków typu śmietana. Z barszczu z uszkami rezygnuję w ogóle. Karp – tylko w galarecie, z ryby smażonej rezygnuję w ogóle. Śledzie w oleju odpadają. Zostają tylko marynowane i w sosie jogurtowo-koperkowym. Plus dorsz przyrządzony ala ryba po grecku. Pierożki z mąki razowej z grzybami i kapustą. Sałatka jarzynowa – z majonezem odtłuszczonym pół na pół wymieszanym z jogurtem. Z mięs pieczony w marynacie z oliwy i ziół indyk (pierś). Do tego kapusta z grzybami i śliwkami suszonymi. Trochę gorzej z ciastami, ale zaczynam już szukać dietetycznych przepisów i widzę, że jest tego sporo 🙂

Odpowiedź
Julita3435 22 listopada 2020 - 18:03

Dobry pomysł z tą dietetyczną grzybową i ogólnie z rezygnacją z cięższych, kalorycznych potraw. Do tej pory opychałam się na potęgę barszczem z uszkami, karpiem smażonym, śledziem w majonezie i w śmietanie itp. O słodkościach już nie wspomnę 😛 Ale najwyższy czas zredukować trochę te kalorie, bo biodra rosną 😛 Co gorsza, jedzenie „po świątecznemu” trwało zawsze u mnie nie tylko te 3 dni, ale przekładało się na kolejne 2 tygodnie. W tym czasie nigdy też specjalnie nie ćwiczyłam, orbitrek szedł na bok, zawsze z takiego świąteczno-noworocznego ucztowania wychodziłam o parę kilo grubsza niestety. Dlatego jest postanowienie, że w tym roku robię dietetyczne święta 🙂

Odpowiedź
Polinka 25 listopada 2020 - 17:19

Julita3435 – zachęcam do dietetycznych świąt. Ja już w tamtym roku miałam pierwszą taką próbę i szczerze mówiąc czułam się o niebo lepiej niż w zeszłych latach, kiedy przygotowywałam wszystko po tradycyjnemu i w ilościach hurtowych i opychałam się tym bez umiaru. Potem przez parę dni chodziłam z pełnym brzuchem i nie mogłam się ruszyć i nic mi się nie chciało 😉 Natomiast w tamtym roku zrobiłam tego jedzenia mniej i dania przyrządziłam w bardziej dietetyczny, lżejszy sposób. Codziennie też dbałam o jakąś aktywność – głównie były to długie spacery, raz wycieczka za miasto. I w sumie cała rodzinka była bardzo zadowolona z tej odmiany 🙂

Odpowiedź

Dołącz do dyskusji

* Korzystając z tego formularza wyrażasz zgodę na przechowywanie i przetwarzanie swoich danych przez tę stronę internetową.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu poprawy komfortu użytkowania. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko temu, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookie